czwartek, 5 listopada 2009

środa, 4 listopada 2009

Józef Bem służba w królestwie kongresowym

Józef Bem służba w królestwie kongresowym

Po klęsce Napoleona, w randze kapitana służył Bem w wojsku Królestwa Polskiego. Został adiutantem polowym generała Franciszka Bontempsa. Wykładał wówczas teorię artylerii w szkole zimowej i przeprowadzał doświadczenia nad racami kongrewskimi (rakietami podpalającymi). Nie będąc politykiem związał się z Wolnomularstwem Narodowym. Czynnego udziału w konspiracji nie brał, wiedział jednak o pracach Łukasińskiego i to wystarczyło, aby po aresztowaniu 30.07.1822r. został skazany i wydalony z wojska za przynależność do spisku. Aresztowany przez władze rosyjskie, spędził kilka miesięcy w areszcie. 30 lipca 1822 sąd dywizyjny skazał go na rok więzienia i degradację za zatajenie okoliczności, tyczącej się złożenia deklaracji nienależenia do towarzystw tajnych. Wielki książę Konstanty na prośbę gen. Bontempsa 8 sierpnia złagodził mu wymiar kary, pozbawiając go jedynie stałego etatu. Został przeniesiony na reformę , to znaczy w stan spoczynku z połową żołdu. Po odbyciu złagodzonej kary, w maju 1823 roku Bem ponownie trafia do służby czynnej. W tym czasie zabił w pojedynku nieznanego przeciwnika, został jednak ciężko postrzelony w udo i kulał z powodu tej kontuzji do końca życia. Tym razem utrzymał się w wojsku zaledwie osiemnaście miesięcy. W grudniu 1824 roku zostaje skazany na reformę i dwa miesiące aresztu pod zarzutem nadużyć finansowych w gospodarce powierzonej sobie jednostki. Zniechęcił się do służby czując się nie winnym 29 styczniu 1826 roku złożył całkowitą dymisję z wojska.
Przeniósł się do Galicji gdzie został administratorem dóbr w Brodach u Franciszka Potockiego. Potocki obdarzył Bema ogromnym zaufaniem co potwierdza , że kapitan był uczciwym człowiekiem. Lata spędzone na wsi poświęcił badaniom architektury i techniki ogólnie, równocześnie był również nauczycielem. W 1827 roku Józef Bem podjął się zupełnie bezinteresownie kierowania robotami przy przebudowie klasztoru i kościoła ss. Karmelitanek trzewiczkowych we Lwowie na potrzeby Ossolineum, przygotował też niezbędne szkice i obliczenia. We Lwowie wydał podręcznik dla mechaników O machinach parowych.

Ilustracja
Odział rakietników pieszych

piątek, 30 października 2009

 
Posted by Picasa

Największy polski artylerzysta J.Z. Bem

Największy artylerzysta Zachariasz Józef Bem (1794-1850)

Zachariasz Józef Bem urodził się 14 III 1794 r. w Tarnowie w rodzinie mieszczańskiej, jako syn Andrzeja Bema adwokata Sądu Szlacheckiego, który pochodził z mieszczan lwowskich a szlachectwo uzyskał w roku 1803 i Agnieszki z Gołuchowskich W 1809 r. w wieku 15 lat wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego. Pobierał nauki jako kadet w szkole elementarnej artylerii i fortyfikacji. W roku następnym był już podporucznikiem- elewem w szkole aplikacyjnej, w roku 1811 mianowany został porucznikiem drugiej klasy w korpusie artylerii. Wziął udział w kampanii francusko-rosyjskiej 1812 - 1813 w X Korpusie Macdonalda, w randze podporucznika pierwszej klasy. Ominął główny szlak ofensywy i odwrotu wojsk napoleońskich. Maszerując przez Kurlandię i Prusy przybył do Gdańska. Tu odznaczony Krzyżem Kawalerskim Legii Honorowej za zasługi w obronie Gdańska przed Rosjanami w 1813 r. Po upadku Gdańska dostał się do niewoli rosyjskiej po zwolnieniu wrócił do domu rodzinnego w Tarnowie.
W roku 1815 wstąpił do ponownie do armii polskiej. W korpusie artylerii wojsk Królestwa Polskiego szybko wyróżnił się swoimi talentami i gorliwością służby. Jako oficer artylerii szczególnie przykładał się do służby i pogłębiania wiedzy. O jego życiu prywatnym w tym okresie, zamiłowaniach i konfliktach niewiele wiadomo, wiadomo, że stronił od polityki. Wystąpił z armii w roku 11817, wrócił dwa lata później, awansował do stopnia kapitana. W kwietniu 1819 roku przeżył niebezpieczny wypadek, który okaleczył go na całe życie i pozostawił mu na twarzy szpecące blizny; w czasie doświadczeń Bema z racami kongrewskimi nastąpił wybuch w Sali artyleryjskiej. Zagrożony utratą wzroku kapitan długo pozostawał na leczeniu, zanim odzyskał zdolność do czynnej służby. Odniesione rany nie ostudziły jego zapału do studiów nad rozwojem techniki artyleryjskiej; w roku 1820 wydał w Weimarze dzieło w języku niemieckim na temat swoich badań pt. Erfahrungen uber die Congrevschen Rakieten.

c. d. n.
 
Posted by Picasa

wtorek, 6 października 2009

Jak powstawał mundur markietanki

Jak powstawał mundur markietanki

„..Bem nie myślał brać do serca niehumoru wiarusa. No Dzirbasiu czeka na ciebie nie lada kłopot…Profos spojrzał… kędy na posłaniu ze słomy drżała konwulsyjnie, szmatami spowita, postać… kiedy łachmany Cyganiątka wskroś wodą nasiąkły, ujął za kozik i porozcinał je, i płatami pozdejmował. Uporawszy się z nędznym odzieniem…., zabrał się do skrupulatnego omycia skrzepów krwi, rany i okaleczeń. Profos poszedł do wózka amunicyjnego, kędy zostawił swój tłumoczek i jął przebierać w nim a oglądać rozmaite części umundurowań. Wreszcie wydobył zeń koszulę zgrzebną żołnierską, parę butów huzarskich i huzarskich malinowych rajtuzów, pas biały grenadierski i poniósł do dziewczyny…. Nie płacz! Wolałabyś gołym ciałem łyskać!. Taak! Ładuj się w huzary ! Nie marudź, kiecki ci spod ziemi nie dobędę. Dziubacki zaśmiał się na całe gardło. Dziewczyna, która z początku z widocznym przerażeniem spełniała rozkazy profosa, spojrzała po sobie ciekawie i zarumieniła się.
Czyjaś ty córka ? , markietana Jagi? Hę? .. z cyganami byłaś.
- Jak ci na imię ?
- Cilli odpowiedziała
- .. nie ma takiego imienia , nie było i nie będzie!
- Hm, widzisz gdyby Staszek żył, a miał syna, to ten już by miał tylą córkę. Po dwoistej babce byłoby jej Antoszka. Rozumiesz? Więc ten… na imię ci Antoszka. „

Tak wyobrażał sobie i opisał Wacław Gąsiorowski w książce „ BEM”

poniedziałek, 21 września 2009

Napoleon Bonaparte - nowa filozofia wojny

Napoleon Bonaparte - nowa filozofia wojny


Francuska Rewolucja zaatakowana przez sprzymierzone siły całej Europy, postawiła do dyspozycji rządu cały zdalny do noszenia broni naród. Ale ten naród nie miał czasu na przyswojenie sobie kunsztownych metod taktyki linearnej w tym stopniu, żeby mógł w tym samym szyku stawić czoło wyćwiczonej piechocie pruskiej i austriackiej. Ale we Francji brakło nie tylko amerykańskich dziewiczych lasów, lecz i tamtejszej praktycznie nieograniczonej przestrzeni do odwrotu. Trzeba było bić wroga między granicą a Paryżem, bronić pewnego określonego obszaru, a to było koniec końców możliwe tylko przez stoczenie masowej bitwy w otwartym polu. Trzeba było więc, znaleźć obok tyraliery inny jeszcze szyk, ażeby słabo wyszkolone masy Francuzów miały jakieś szansę w walce przeciw stałym armiom Europy. Szyk ten znaleziono w postaci zwartej kolumny, stosowanej już i wcześniej w pewnych wypadkach, ale przeważnie na placu ćwiczeń. Kolumnę łatwiej było utrzymać w porządku niż linię; nawet gdyby doszło w niej do pewnego nieładu, mogła ona, jako zwarta grupa, stawiać pewien - przynajmniej bierny opór; łatwiej nią było dowodzić i manewrować, mogła też poruszać się z większą szybkością; szybkość marszu wzrosła do 100 i więcej kroków na minutę. Ale najważniejszym osiągnięciem było to, że zastosowanie kolumny jako wyłącznego sposobu prowadzenia walki przy pomocy mas umożliwiało rozłożenie ociężałej, jednolitej całości starego linearnego szyku bojowego na poszczególne, wyposażone w pewną samodzielność części, każda z tych części mogła się składać z wszystkich trzech rodzajów broni i mogła dostosowywać ogólną instrukcję do zastanych okoliczności; była ona wystarczająco elastyczna, by pozwolić na wszelkie możliwe sposoby użycia oddziałów; umożliwiała zakazane swego czasu surowo przez Fryderyka II wykorzystywanie wiosek i zagród, które odtąd stanowiły w każdej bitwie główne punkty oporu; nadawała się do zastosowania w każdym terenie; wreszcie mogła przeciwstawić taktyce linearnej, która stawiała wszystko na jedną kartę, sposób walki, przy którym linia nieprzyjaciela, dręczona przez tyralierę i coraz to nowe oddziały, stopniowo wprowadzane do walki celem przedłużenia bitwy, nadwyrężała się tak dalece, że nie mogła się już ostać pod ciosem świeżych sił, trzymanych do ostatniej chwili w odwodzie. Podczas gdy szyk linearny był we wszystkich punktach jednakowo silny, przeciwnik walczący kolumnami mógł wiązać cześć linii pozornymi atakami słabych sił, a swe główne masy skoncentrować do ataku na decydujący punkt pozycji. - Bój ogniowy prowadzony był teraz przeważnie przez luźne oddziały strzelców, a zadaniem kolumn był atak na bagnety. Wytworzył się więc między nimi podobny stosunek jak między oddziałami strzelców a masą pikinierów na początku XVI stulecia - z tą tylko różnicą, że nowoczesne kolumny mogły się w każdej chwili rozsypać w tyralierę, która znów mogła się skupić w kolumny.
Ten nowy sposób walki, doprowadzony do perfekcji przez Napoleona, tak dalece górował nad starym, że ten ostatni poniósł kieskę całkowitą i nieodwracalną - ostatecznie pod Jeną, gdzie nieporadne, mało ruchliwe linie pruskie, w większości wypadków nie nadające się do prowadzenia walki w szyku rozproszonym, dosłownie topniały pod ogniem tyralierki francuskiej, na który musiały odpowiadać salwami. Ale klęska linearnego szyku bojowego nie była bynajmniej równoznaczna z wyrzeczeniem się linii jako formacji bitewnej. W kilka lat po bankructwie pruskiego szyku linearnego pod Jeną -Wellington prowadził swoich Anglików linią przeciwko kolumnom francuskim i bił je regularnie. Ale Wellington przejął właśnie całą taktykę francuską z tym tylko wyjątkiem, że kazał walczyć zwartym szeregom swej piechoty nie w kolumnie, lecz w linii. Dawało mu to tę korzyść, że mógł jednocześnie wykorzystać ogień wszystkich karabinów i siłę wszystkich bagnetów w ataku. Anglicy walczyli w tym szyku bojowym jeszcze przed kilku laty i zarówno w natarciu (Albuera), jak i w obronie (Inkerman) osiągali sukcesy wobec znacznie przeważających sił nieprzyjaciela. Bugeaud, który też walczył z tymi angielskimi liniami, przyznawał im aż do ostatnich czasów pierwszeństwo przed kolumną.